Ciężka droga 2006-06-05 19:52:30 Co najmniej 80 dni zajęć szkoleniowych w terenie skalnym i w górach lodowcowych, zarówno latem jak i zimą, a także szkolenie narciarskie, ski-tury i freeridy, potem jeszcze 15 dni praktyki pod nadzorem licencjonowanego przewodnika wysokogórskiego - to wymogi stawiane przez Międzynarodowy Związek Przewodników Alpejskich (UIAGM/IVBV) kandydatom na aspirantów.
Polskie Stowarzyszenie Przewodników Wysokogórskich zakończyło kurs, który trwał niespełna 2 lata, a uczestniczyło w nim 10 kandydatów na przewodnika wysokogórskiego. Polskie Stowarzyszenie Przewodników Wysokogórskich (PSPW) powstało w 1996 roku, a 4 lata później zostało przyjęte w poczet pełnoprawnych członków UIAGM na kongresie w Chambery. Od samego początku jego prezesem jest Piotr Konopka. Jednym z wymogów, stawianych związkom krajowym, a określonych platformą IVBV, jest szkolenie nowych przewodników wysokogórskich. - PSPW podjęło się zorganizowania takiego kursu po raz pierwszy - wyjaśnia Marcin Kacperek, przewodniczący komisji szkolenia w stowarzyszeniu, delegat techniczny PSPW i kierownik kursu, którego ostatni etap został niedawno zakończony w Alpach Włoskich. - Co prawda 2 lata przed rozpoczęciem kursu było kilku zainteresowanych, jednak odpadli już na egzaminie narciarskim - zdał tylko jeden. W 2004 roku przystąpiło do egzaminu wstępnego 15 kandydatów, którzy złożyli wykazy dróg wspinaczkowych i tras ski-turowych, określonych regulaminem PSPW. Wykaz ten powinien obejmować okres co najmniej trzech lat intensywnego wspinania - i to w ostatnich latach - w tym w górach lodowcowych. Powinien zawierać 15 dróg o długości powyżej 500 metrów, prowadzenie na 10 drogach o trudności co najmniej VI+ i jedną drogę bardzo wymagającą fizycznie, technicznie i psychicznie. Ponadto wymagane jest również 15 całodziennych tur narciarskich o deniwelacji przynajmniej 1000 metrów. Kandydaci musieli zdać także egzamin wstępny - dwudniowy narciarski na trasach narciarskich i poza trasami oraz egzamin ze wspinaczki na formacjach lodowych. Ta część egzaminu odbyła się w marcu 2004 roku. W czerwcu odbył się egzamin sprawdzający umiejętności wspinaczki w skale. W lekkich butach wspinaczkowych trzeba było poprowadzić drogę o trudnościach VI, z własną asekuracją, a w twardych butach górskich - drogę o trudnościach V. Pięciu kandydatów egzaminu nie zdało. Na kurs zostało przyjętych 10, w tym 2 pod warunkiem podwyższenia swych umiejętności narciarskich. Uczestnikami kursu zostali: Grzegorz Bargiel, Jan Gąsienica Roj młodszy, Jacek Jania, Marek Pokszan - wszyscy z Zakopanego, Paweł Kunachowicz, Stefan Stefański, Wiesław Madejczyk i Marcin Francuz z Warszawy, Marek Kazior z Katowic i Marcin Rutkowski ze Szklarskiej Poręby.
W Tatrach i Alpach Zajęcia na kursie rozpoczęły się we wrześniu 2004 roku, a zakończyły wiosną tego roku. Program szkolenia realizowany był na 9 zgrupowaniach, odbywających się w różnych porach roku i w różnych rejonach Tatr i Alp. Te zajęcia, które można było przeprowadzić w Tatrach, odbywały się po ich polskiej lub słowackiej stronie, gdyż ich koszty były niższe, niż wyjazdy alpejskie. Ponieważ w środowisku górskim zainteresowanie programem szkolenia na przewodnika wysokogórskiego jest duże, dlatego poniżej podane są rodzaje kursów, jakie zaliczali kandydaci, ubiegający się o stopień aspiranta.
Wrzesień 2004 - kurs skalny, wspinaczkowy Odbył się w Tatrach Polskich, trwał 9 dni, a wspinano się w różnych formacjach skalnych. Było to szkolenie osób pragnących wspinać się samodzielnie, a także prowadzenie klientów na trudnych drogach wspinaczkowych - od krótkich po wielowyciągowe. Były też podstawy techniki krótkiej liny i autoratownictwa.
Październik 2004 - autoratownictwo i ratownictwo Kurs trzydniowy. Improwizowane techniki ratownicze w zespole, na skałkach Nosala, Ku Dziurze i Lejowej. Podstawy autoratownictwa w oparciu o posiadany sprzęt. Pokazy ratownictwa profesjonalnego.
Listopad 2004 - zajęcia teoretyczne Dwa dni zajęć - wykłady i ćwiczenia z zakresu meteorologii i nawigacji, a także pierwszej pomocy.
Styczeń 2005 - kurs lawinowy Bazą było schronisko na Polanie Chochołowskiej. W ciągu 7 dni zajęcia praktyczne odbywały się w terenie, a wieczorem zajęcia teoretyczne w schronisku. Oceniano stopień zagrożenia lawinowego, który wówczas w Tatrach był wysoki, planowano tury w oparciu o komunikaty narciarskie i prognozy pogody. Dokonywano wyboru bezpiecznej trasy. Ratownictwo lawinowe w zespołach.
Marzec 2005 - kurs przewodnictwa zimowego Tydzień zajęć w Alpach Sztubajskich w Austrii. Ski-tury, prowadzenie w warunkach zimowych w górach typu alpejskiego - na nartach, z użyciem raków i czekana w terenie mikstowym i na graniach oraz w terenie lodowcowym. Ratownictwo ze szczelin lodowcowych.
Czerwiec/lipiec 2005 - przewodnictwo w terenie lodowcowym
Dwutygodniowy kurs w rejonie Chamonix i Grindenwaldu. Poruszanie się zespołu po lodowcach, pokonywanie szczelin, podchodzenie i schodzenie stromymi stokami, pokrytymi firnem lub lodem. Techniki prowadzenia w lodzie. Wejścia na szczyty lodowcowe, m.in. na Moncha (4107 m). Przejście słynnej grani Rochefort Arete - nad kilometrowymi przepaściami po obu stronach.
Wrzesień 2005 - kurs przewodnictwa skalnego 10 dni w Tatrach Słowackich. Prowadzenie w typowym terenie przewodnickim na znane tatrzańskie szczyty, w skali do II stopnia trudności, ale w terenie kruchym i eksponowanym.
Luty 2006 - kurs jazdy wariantowej na nartach Zajęcia odbywały się w rejonie Pitztal (5 dni) i Stubaital (3dni) w Alpach Austriackich. Prowadzenie narciarzy poza trasami, z wykorzystaniem wyciągów i śmigłowców. Ocena zagrożenia lawinowego i prowadzenie bardzo dobrych narciarzy w terenie stromym, przetykanym skałami, oraz w żlebach (freeridy).
Marzec 2006 - przewodnictwo zimowe Praktyka przewodnicka - Niektóre elementy, takie jak ratownictwo i nawigacja, były doskonalone na wszystkich kursach, gdyż są stałym elementem pracy przewodnickiej - podsumowuje Marcin Kaperek. - Teraz czeka ich okres praktyk z klientami u boku instruktora, z którym muszą przepracować po pięć dni w charakterze przewodnika prowadzącego w skale, lodzie i na lodowcach oraz na nartach - w sumie 15 dni.
Apoloniusz Rajwa
Więcej: Tygodnik Podhalański |