Nieformalna grupa sportów górskich "ASMAR" 2005-11-01 11:16:05 Marek "łysy" Cielniaszek :
Moje życie dziwnie się ułożyło. Zaczynałem od gór najbliżej położonych czyli Beskidów, w których to trenowałem swoje doświadczenia górskie. Potem człek-górołaz przerzucił się z czasem na Tatry i tam jeszcze bardziej doskonalił swoje "ego". Mój dorobek "życiowy"to: Beskidy: Mały, Śląski, Sądecki, Makowski, Niski, Żywiecki, Wysoki (w latach mojej młodości teraz trochę mniej), Tatry Polskie: Wysokie i Zachodnie, Tatry Słowackie: Bielskie, Wysokie i Zachodnie (te ostatnie najmniej), Dolomity (większość), Alpy Francuskie , Wysokie Taury , Alpy Oetztalskie , Góry Stołowe (Szczeliniec), Teplickie Skały, Gorgany (Sywula i okolice), Elbrus (a raczej przełęcz Sedlowina 5471 m. n.p.m.) i sporo mniejszych pagórków ...W moim krótkim acz szalonym życiu chciałbym jeszcze zaliczyć :wejście na Dom, ponowne wejście na Mont Blanc, zaliczyć takie pasma górskie jak: Czarnohorę, Świdowiec, Marmarosze, Bieszczady (zimą), Alpy Bawarskie (rejon Zugspitze),Alpy Rodniańskie, Niskie Tatry a na inne nie wiem czy starczy mi czasu... Dlatego mogę powiedzieć, ze KOCHAM GÓRY I ZAWSZE TO BĘDZIE MOJA PIERWSZA MIŁOŚĆ mimo ze posiadam tę drugą cenniejszą . W krótkim czasie razem z Jackiem, Lidią oraz Asią prowadziliśmy w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej "SPOTKANIA NA SZCZYCIE" z takimi osobami jak: Ryszard "Napał" Pawłowski, Zbyszek "Krowa" Terlikowski, Anna Czerwińska, Krzysztof Wielicki, dzięki którym poznaliśmy duzo ciekawych osób i interesujących rzeczy. Chcieliśmy jeszcze zorganizować spotkania z Markiem Kamińskim, Arturem Hajzerem, Januszem Majerem, ale współpraca z Biblioteka zaczęła sie nieukładać i wszystko szlag trafił ... W trakcie tych spotkań wydaliśmy również książkę ponosząc większość kosztów i płacąc za to z własnej kieszeni . Książka zatytuowana "TREKKOWISKO" sprzedała sie podczas pierwszego spotkania dosyć szybko i w tej chwili szukamy i sponsora i wydawnictwo do powtórnego wydania , teraz poszerzonego. Książka , co prawda, umywa się co do bestsellerów, ale przyjemnie się ją czyta w wolnej chwili. Sporo nam pomógł Alek Lwow (naczelny "Gór i Alpinizmu"), który wydrukował nasze niektóre fragmenty w swoim czasopiśmie. W trakcie tych spotkań z grupą poznanych ludzi postanowiliśmy utworzyć klub-stowarzyszenie co ułatwiłoby nam szybsze znalezienie sponsorów na różne eskapady. Klub o nazwie "TREK KLUB YETI" nie przetrwał próby czasu i niestety po ponad rocznej działalności musieliśmy go rozwiązać, ponieważ spora część ludzi nic kompletnie nie robiła, a nasz klub liczył sobie ponad 30 osób. Do tej pory dobrze sie trzymam, staram sie nie odrywać kontaktu z górami czy to mniejszymi czy też większymi. Od kilku dobrych sezonów moja kolejną pasją został skialpinizm oraz skitury.Od małego jeżdżę na nartach więc z manewrami nie miałem problemu, ale nie spodziewałem sie,że mnie to tak wciągnie. Dodatkowo zacząłem brać udział w zawodach w skialpinizmie m.in. PUCHAR PILSKA w Korbielowie, Memoriał im. J.Oppenheima w Dol. Chochołowskiej, Memoriał im. P.Malinowskiego w Dol. Gąsienicowej, które na mnie wymusiły osiąganie lepszych wyników w zjazdach w dzikim terenie. Moimi dotychczasowymi sukcesami są - rok 2005 :Puchar Pilska zająłem 4 miejsce, Memoriał J.Oppenheima zająłem 2 miejsce, Memoriał im. P.Malinowskiego zająłem 1 miejsce (to uważam za mój duży osobisty udany sezon). Jeżeli chodzi o skialpinizm to nie chcę z tego rezygnować, a nawet tą dyscyplinę przenieść w miarę możliwości na Alpy. Na razie trenuję w Tatrach w różnym terenie i powoli mi się toczy doświadczenie. Dużo także jeżdżę na rowerze , zarówno do pracy , jak i w najbliższe ( na razie) góry dla porządnego sie zaaklimatyzowania w zjazdach w górskim terenie. Być może zacznę brać udział w zawodach BIKE MARATON, ale na to muszę sobie zapracować nad polepszeniem kondycji oraz lepszym sprzętem. Również do pracy zasuwam na rowerku, ile sie da czyli praktycznie od początku marca do ostatniego dnia grudnia (dzień w dzień , bez względu na pogodę). Drugim moim bakcylem są biegi zwane długodystansowymi czyli maratonami, półmaratonami, 15-stkami i innymi.A także jestem pasjonatem biegów górskich, których zaczyna przybywać w naszym kraju oraz u sąsiadów, a są to już biegi ekstremalne odbywające sie bez względu na pogodę i porę roku. Moimi dotychczasowymi sukcesami w biegach maratońskich są CRACOVIA MARATON (5-krotnie) z najlepszym dla mnie czasem 3:24:06 w 2008 roku , a także BIEG KATORŻNIKA w 2006 roku (1 raz) z najlepszym dla mnie wynikiem 1:05:26 (zająłem 4 miejsce) oraz PÓŁMARATON 4 ENERGY Katowice w trakcie którego wykonałem swój wcześniej zamierzony cel - zszedłem na dystansie 21,097 km poniżej 1,5 godziny (co mnie też bardzo ucieszyło).Również na PółMARATONIE JURAJSKIM 2008 wywalczyłem swój nowy rekord - 1 godzina 27 minut i 14 sekund Do moich zainteresowań zaliczam:trekking, wspinaczkę, skitury, narciarstwo zjazdowe, skialpinizm, turystyka rowerowa (górska i szosowa), biegi długodystansowe, snowboard ... wiecej nie będę wymieniał tylko napiszę,że najbardziej skupiłem sie na skialpinizmie oraz biegach długodystansowych, a także turystyce wysokogórskiej.
I wszystko zaliczyć do moich małych sukcesów sportowych, nie jestem pracoholikiem ,ale człowiekiem żądnym mocnych wrażeń.Oto mój adres do korespondencji: baldsir1@wp.pl .
Asia Dybał:
Jestem związana z górami już dość długo bo ponad 12 lat, ale tak na serio zabawe "na ostro" kontynuuję już dziewiąty rok. Spotkałam w swoim życiu wiele osób, zarówno w górach jaki i w życiu osobistym. Brałam udział w przygotowaniach "SPOTKAŃ NA SZCZYCIE". Pomagałam Markowi w każdym momencie. Nawiązałam krótkoterminową współpracę z Wysokogórskim Klubem z Katowic. Moim dorobkiem życiowym są: Beskidy - Mały, Wysoki, Śląski, Żywiecki, Niski, Makowski, Sądecki, Tatry Polskie i Słowackie , zarówno Wysokie jaki i Zachodnie (latem i zimą), Tatry Bielskie, Dolomity (większość), Wysokie Taury, Karpaty Ukraińskie - długi trekking przez dzikie góry, Alpy Francuskie ,Szczeliniec Wielki, a co do zdobycia kolejnych szczytów to: wejście na Dom. Uwielbiam trasy survivalowe , gdzie człowiek musi sobie radzić sam na sam z przyrodą, która jest nieobliczalna. W kwestii gór zgadzamy sie zawsze ze swoimi planami.Co do reszty spora grupa ludzi pochwala to ,że razem kontynuujemy nasze spólne zamiłowanie do gór i przebywanie z naturą.Dzięki kontaktom prywatnym dostaliśmy dużo dobrych wskazówek na przyszłość od ludzi , których góry pochłonęły dosyć mocno i potrafią przeznaczyć ostatnie złotówki na wyjazd w góry.
|