S³owackie Tatry Zachodnie i nie tylko 2007-07-08 08:26:08Tatry S³owackie czerwiec 2007
17-06-2007
Nareszcie urlop.
Zaraz z rana szybki start na dworzec i do Zakopanego.
Tam w busa na £ys± Polanê (nawet nie musia³em d³ugo czekaæ na odjazd) i w Tatry.
Na pocz±tku szlak biegnie wzd³u¿ Bia³ki (Bela voda) bit± drog± pn±c± siê leniwie ale nieustannie do góry. Przy le¶niczówce tablica oznajmuj±ca, ¿e szlak jest otwarty od 15-06 do 31-10 (poniewa¿ by³ 17-06 bezstresowo mog³em i¶æ dalej).
Teren zagospodarowany, co 10-15 minut mija³em wiaty z ³aweczkami i stolikami.
Widoki jak to w Tatrach, bajeczne, strome urwiska i zêbate szczyty.
Droga powoli zmieni³a siê w ¶cie¿kê i zaczê³a wspinaæ siê zakosami w stronê Litworowego Plesa. Chwilami kropi³ deszcz, lecz na podej¶ciu by³em taki zgrzany, i¿ krople parowa³y zanim zd±¿y³y mnie zmoczyæ.
Po drodze zosta³em wyprzedzony przez cz³owieka w sanda³ach, szed³ sprawnie i szybko tak wiêc na pewno by³y to sanda³y górskie. A szlak wci±¿ pod górê.
Zmrznute Pleso jak sama nazwa wskazuje wci±¿ by³o jeszcze czê¶ciowo pokryte lodem.
Nieco powy¿ej rozstaje, ja uda³em siê na Prze³om w stronê Zbójnickiej chaty.
Na zboczu zalega³y jeszcze spore p³aty ¶niegu, lecz mo¿na je by³o pokonaæ bez wiêkszych problemów. Przy samej prze³êczy trochê ³añcuchów. Musia³em chwilê odczekaæ a¿ minie mnie grupa anglików (a przynajmniej anglojêzycznych).
Zej¶cie do Zbójnickiej chaty parszywe ju¿ chyba lepszy by³by ¶nieg ni¿ zalegaj±ce ¶liskie b³otniste rumowisko. W schronisku spokój niewielu go¶ci.
Nocleg 350 koron ze ¶niadaniem (³ó¿ka numerowane jak fotele w kinie) piwo 50 koron.
Przed wieczorem ca³kiem siê wypogodzi³o, chmury posz³y precz i mo¿na by³o bez przeszkód podziwiaæ cudowne krajobrazy.
18-06
Od rana przepiêkna pogoda, termometr pokazywa³ co prawda tylko 10 stopni ale pra¿±ce s³oñce pozwala³o spokojnie paradowaæ w krótkich spodenkach i koszulce.
¦niadanie ca³kiem niez³e tylko jak dla mnie chleba by³o ciut przyma³awo.
Podej¶cie na Prze³om zdecydowanie ³atwiejsze ni¿ wczorajsze zej¶cie. Na szlaku w stronê Polskiego Hrebienia widzia³em kozicê. Na samym Hrebieniu d³u¿szy odpoczynek, piêkna pogoda pozwala³a na podziwianie okolicy.
Po pobliskiej skalnej ¶cianie wspinali siê taternicy (horolezcy), ¿aden niestety nie spad³, nuuuda. Du¿o ciekawsza by³a rodzina ¶wistaków (3 szt.) która bawi³a siê nie zwracaj±c na mnie wiêkszej uwagi, biega³y, mocowa³y siê i w ogóle w prze¶mieszny sposób dokazywa³y zapewniaj±c mi rozrywkê na prawie pó³ godziny (niestety by³y zbyt ruchliwe aby zrobiæ im zdjêcie). W koñcu trzeba by³o ruszyæ w dalsz± drogê.
Dolina Velicka jest ¶liczna nawet „per³a” architektury Sliezky Dom nie jest jej w stanie powa¿niej oszpeciæ. Waln±³em tam browara (39 koron) i ruszy³em w stronê Batizowskiego Plesa. Pogoda powoli zaczê³a siê zmieniaæ. Przy jeziorze zaczê³o m¿yæ, a pó¼niej to ju¿ nawet powa¿nie padaæ, nie by³o wyj¶cia zawin±³em siê w pelerynê i powoli ze wzglêdu na ¶liskie kamienie zacz±³em i¶æ w stronê Popradzkiego Plesa.
Po drodze przestraszy³a mnie para kozic omal mnie nie stratowa³y skrêcaj±c ostro w ostatniej chwili, pó¼niej przed Osterw± wyprzedzi³a mnie ca³a grupa angielskojêzyczna (jeden facet i trzy kobitki) pocz±tkowo lekko mnie to zestresowa³o, ale pomy¶la³em ¿e gdybym tak jak oni nie mia³ na sobie nic od deszczu to te¿ bym zapieprza³ jak ma³y samochodzik.
W po³owie zej¶cia do Poradzkiego Plesa przesta³o padaæ, a chwilê pó¼niej zaczê³o nawet przygrzewaæ s³oñce. Tamtejsze schronisko jest to tzw. Horsky Hotel tak, ¿e i cena za nocleg by³a Hotelowa 420 koron za ³ó¿ko w zbiorówce. Poniewa¿ jedynka z umywalk± kosztowa³a 470 koron postanowi³em podarowaæ sobie odrobinê luksusu (piwo 40 koron)
19-06
Rozpocz±³em wreszcie eksploatacjê dziewiczych dla mnie terenów.
Ju¿ przed 8:00 by³em na szlaku, przez Miengusowsk± dolinê na Koprowski Stit.
Trasa bardzo fajna widokowo i dobrze poprowadzona, szybko robi siê wysoko¶æ bez potrzeby ³a¿enia na czworakach. Panoramy niesamowite nieziemsko wygl±daj± ¶ciany Miêguszowieckich i Cubryny. Powy¿ej Koprowskiego sedla zalegaj±ce p³aty ¶niegu przykrywa³y oznaczenia szlaku co powodowa³o drobne problemy orientacyjne ale có¿ to dla starego trapera, azymut na wierzcho³ek i dzida.
Z Koprowego mo¿na popatrzeæ sobie od góry na Szpiglasow± prze³êcz, widaæ te¿ dobrze Zadni Staw w Dolinie Piêciu Stawów Polskich i w ogóle fantastyczne widoki z ka¿dej strony.
Powrót nad Popradzie Pleso t± sam± drog±, pó¼niej ¶cie¿k± dydaktyczn± (naucny chodnik) przez Trigan do Szczyrbskiego Plesa.
Tam zaczê³o tak praæ ¿abami ¿e zagoni³o mnie do drogiej knajpy (piwo 55 koron !!) ale cz³owiek nie ¶winia ¿eby tak o suchym pysku siedzieæ.
Zwiedziony elegancki wystrojem i mi³± obs³ug± zamówi³em zapiekankê ziemniaczan±.
A przecie¿ po ³adnych kilku latach w³óczenia siê po S³owacji wiedzia³em, ¿e ziemniaków siê tam nie zamawia bo zawsze podaj± (jak na polski gust oczywi¶cie) twarde i niedogotowane, co równie¿ i tym razem mnie spotka³o i nie pomog³a nawet s³uszna ilo¶æ cebulki ekstra przypieczonej, sera i boczku, bez piwa nie przechodzi³o nawet bardzo g³odnemu tury¶cie.
Po deszczu spokojnym krokiem podrepta³em sobie do Chaty pod Soliskiem, na podej¶ciu komary k±sa³y straszliwie, ale jako¶ prze¿y³em.
Na miejscu okaza³em siê byæ jedynym go¶ciem ale jak mnie poinformowali mog³em byæ tylko 2 dni bo pó¼niej mieli ju¿ obstawiony komplet co nie jest tam jak±¶ wybitnie trudn± spraw± poniewa¿ jest tylko 11 miejsc noclegowych gdy¿ g³ówn± rol± tego przybytku jest bufet (nocleg 300 koron, piwo 50 koron K³opoty z wod±)
20-06
Krywañ i powrotem do schroniska.
Aby zd±¿yæ przed deszczem wyszed³em po 6:00, czê¶æ betów pozostawi³em w schronisku i szed³em na lekko (peleryna+polar+picie). Trasa pocz±tkowo niezbyt uci±¿liwa, jedyny k³opot to muchy i komary, których nie zra¿a³ nawet odór przepoconej koszulki.
Od krywañskiego ¿lebu szlak staje dêba i wymaga orientacji w terenie, prowadzi rumowiskiem wielkich g³azów, a pó¼niej skalist± grani±. Ostatnie kilkana¶cie metrów przed szczytem to ju¿ wspinaczka na czworakach, ³atwa, ale zej¶cie w czasie deszczu mog³o by byæ prze¿yciem nieco ekstremalnym. Pogoda ca³y dzieñ siê „kisi³a”, lecz koniec koñców nie pada³o w ogóle. Widokowo nieco inaczej ni¿ poprzednimi dniami, skaliste ¶ciany Wysokich Tatr tylko od czasu do czasu majaczy³y spoza chmur, za to doskonale by³o widaæ Tatry Zachodnie i Niskie.
Sporo ludzi, g³ównie S³owaków, ale Polacy i angielskojêzyczni te¿ siê trafiali.
Deszcz zacz±³ padaæ dopiero w nocy.
21-06
W za³o¿eniu mia³ to byæ dzieñ wypoczynkowy. Wcze¶nie Rano Furkotsk± Dolin± na Bystre Sedlo. Droga dolin± ³atwa bez jakich¶ sensacji, widokowo ³adnie robi siê dopiero od Wahlenbergowego Plesa, za to samo podej¶cie na prze³êcz niezbyt ³atwe i kiepsko oznakowane, a ju¿ zej¶cie do Doliny M³ynickiej to ju¿ by³o to co tygrysy naprawdê lubi±, stromo, krucho i cholera wie którêdy prowadzi szlak, dziêki temu dobrze przestraszony cz³owiek zapomina o zmêczeniu.
Po szczê¶liwym zej¶ciu w jednym kawa³ku nad Capie Pleso, usiad³em i przez 20 minut podziwia³em okolicê czekaj±c a¿ mi adrenalina wyparuje.
Pó¼niej zej¶cie do Szczyrbskiego plesa powolne i spokojne, aby nacieszyæ siê ostatnimi chwilami w Tatrach Wysokich.
Na dworcu okaza³o siê, ¿e autobus do Pribyliny mam prawie za 5 godzin,
Tak wiêc ¿eby nie ¿³opaæ przez ten czas piwska (Staropramen 30, Topvar 20 koron) zabra³em siê pieszo do Podbanskich. Droga nieciekawa las + komary, miejscami po³amany las + gzy, przy Trzech Studniczkach poziomki, absolutnie nie polecam lepiej jechaæ autobusem, ale tamtêdy ma³o co je¼dzi (do Pribyliny naj³atwiej siê dostaæ od strony Liptowskiego Mikulasza)
Po dotarciu ma³y dylemat, szukaæ kwatery we wsi czy te¿ zaryzykowaæ marsz w ciemno do Raczkowej doliny, zdecydowa³em i¶æ.
Nie przeszed³em nawet 50 metrów, kiedy zatrzyma³ siê jaki¶ miejscowy i zapyta³ gdzie idê, odpowiedzia³em, ¿e tak dok³adnie to nie wiem, ale szukam noclegu na dwa dni.
Zaprosi³ do samochodu i powiedzia³, i¿ na dwa dni to nie, ale na jedn± noc to bêdzie OK.
Okaza³ siê byæ on pracownikiem kempingu i ulokowa³ mnie w tamtejszym hoteliku (Ubytovnia Jakubina) „na lewo” bez meldowania za 200 koron. Z reszt± wg. oficjalnego cennika, nocleg kosztowa³ tam 230 koron, lecz nie chcieli mnie przyj±æ na d³u¿ej bo mieli ju¿ zarezerwowany komplet (piwo w barze 20 koron)
22-06
Rano si±pi³ lekki deszczyk, ale nie zra¿ony wyruszy³em rano na Otargañce.
Nu¿±ce podej¶cie na Osteredok za to pó¼niej prze¶liczna graniówka. Do tego chmury siê rozesz³y i zrobi³ siê przepiêkny dzieñ. Zwolni³em i posuwaj±c siê powoli noga za nog± smakowa³em piêkno ka¿dej chwili. Doszed³em do granicy polsko-s³owackiej tam paskudne zej¶cie z Jarz±bczego Wierchu i mêcz±ce podej¶cie na Wo³owiec.
Na szczycie zlegn±³em na s³onku na pó³ godzinki, a dooko³a mia³em widoki jak na reklamówkach.
Pó¼niej ruszy³em na Rohacze, w pewnym momencie pojawi³ siê problem, odezwa³a siê natura, musia³em gdzie¶ postawiæ kloca.
Uda³o mi siê znale¼æ kawa³ek miejsca gdzie czynno¶æ ta nie by³a zagro¿eniem dla ¿ycia i pomiêdzy jedn±, a drug± grup± turystów uda³o mi siê tego w ekspresowym tempie dokonaæ.
Ostry Rohacz to sama rozkosz, wspinaczka po ³añcuchach, miejscami bez ³añcuchów, taka Orla Peræ w miniaturze, pó¼niej na P³aczliwym da³o o sobie znaæ ju¿ zmêczenie i a¿ tak bardzo nie cieszy³. Nastêpnie mozolne zej¶cie ze Smutnego Sedla do Ziarskiej Chaty, kolana b³aga³y o lito¶æ, a wyschniête gard³o wo³a³o o ³yk wody, po drodze spotka³em ma³± ¿mijê, z pocz±tku wzi±³em j± za przero¶niêtego padalca, ale bli¿sza obserwacja charakterystycznej g³owy i zygzaków pozwoli³a dok³adnie ustaliæ gatunek gada.
W Ziarskiej Chacie nocleg 150 koron, ale nie by³o miejsc, wiêc pani ulokowa³a mnie na materacach w pobliskim baraczku bez wody i kibla za jedyne 50 koron (piwo 30 koron)
23-06
Rano deszcz, lecz poniewa¿ mia³em nocleg na dwa dni i mog³em pozostawiæ wiêkszo¶æ betów zdecydowa³em siê zaryzykowaæ. Pocz±tkowo wydawa³o siê, ¿e nie jest to najlepszy pomys³, ale ju¿ przy Zairskim Sedle przesta³o padaæ i momentami pokazywa³o siê nawet s³oñce. £atwe przej¶cie grani± przez Smerek na Baranec, widoki od czasu do czasu bywa³y, w przerwach miêdzy chmurami majaczy³y chwilami Rohacze, Tri Kopy i Otargañce.
Zej¶cie z Ma³ego Baranca by³o przedzieraniem siê przez d¿unglê z kosodrzewiny.
Na dole w Horskiej Chacie „Ore¶nica” zafundowa³em sobie za 200 koron solidny obiad z dwóch dañ + 2 piwa i powolutku skrajem lasu uda³em siê w stronê wylotu Ziarskiej Doliny.
Trasa prowadzi³a g³ównie bit± le¶n± drog±, dziurawym asfaltem i momentami le¶n± ¶cie¿k±, od czasu do czasu niez³e widoki na Niskie Tatry.
Pó¼niej ok. 1,5 godziny ³agodn± ¶cie¿k± do Ziarskiej Chaty (a by³a te¿ opcja asfaltowa)
W schronisku jako atrakcja objawi³ siê pies rasy wilczur, który po³o¿y³ siê w korytarzu przed drzwiami wej¶ciowymi. Nic nie robi³ nawet nie warcza³ tylko sobie le¿a³ tak, i¿ ¿eby wej¶æ do ¶rodka trzeba by³o nad nim zrobiæ du¿y krok.
Za pierwszym razem by³o to prze¿ycie, poniewa¿ bestia nie by³a ma³a.
Od baraczku gdzie spa³em do wej¶cia do schroniska by³o nie wiêcej jak 10 metrów tak wiêc nie przebieraj±c siê wyskoczy³em wieczorkiem na jedno piwo, w miêdzyczasie zaczê³o tak sakramencko laæ, ¿e musia³em wypiæ piêæ co by nabraæ odwagi na przebiegniêcie drogi powrotnej do ¶piwora.
24-06
Od rana s³oneczna pogoda, po wczorajszym wypoczynkowym dniu czu³em parê w nogach.
Szybkie podej¶cie na Smutne Sedlo i pó¼niej grani± Przez Tri Kopy i Hrub± Kopê na Banikov.
Szlak wymagaj±cy górskiego obycia, sporo ³añcuchów i trochê wspinaczki. Niedziela wiêc kupa ludzi ale sympatycznych.
Z Banikova krótki „odskok” na Prislop i powrót, w zasadzie tylko po to ¿eby „zaliczyæ” dwutysiêcznik. Widoki zaczynaj± ju¿ powoli powszednieæ, ale przynajmniej wiem, ¿e Wo³owiec z Hrubej Kopy od strony s³owackiej faktycznie przypomina grzbiet wo³u, a Rochacze to jego rogi. Z Banikovskiego Sedla d³ugie zej¶cie do Rohackiej Doliny, po drodze cudnej urody Rohacki Wodospad.
W dolinie k³opot, bo w Polsce skoñczy³ siê ju¿ rok szkolny i zaczêli siê zje¿d¿aæ ludzie, w Zvierowce i w Primuli nie by³o ju¿ miejsc turystycznych tylko pozosta³y wolne miejsca hotelowe. Na szczê¶cie uda³o mi siê spotkaæ jednego Czecha, który tak jak i ja wêdrowa³ sobie samotnie i na dwie osoby na spó³kê 920 koron za pokój to ju¿ by³o do przyjêcia.
Za to ¿arcie by³o tanie i niez³e, zaszala³em i zaordynowa³em sobie medalion z jelenia z borówkami + piwo + frytki i sa³atki za 250 koron, ale mam chyba chamskie podniebienie bo chocia¿ mi smakowa³o to specjalnej ró¿nicy w stosunku do wo³owiny nie widzia³em, miêcho to miêcho byle siê nie rusza³o.
25-06
Wyszed³em wcze¶nie, by³o pochmurno ale nie la³o.
Podej¶cie Spalen± Dolin± na Banikowskie Sedlo, dalej Pachola i grani± przez Spalen± na Salatin. Widoczno¶æ kiepska, szczyty przykryte chmurami, a mg³a ogranicza³a widoki Orawy i Liptowa. Stawiaj±c stopê na wierzcho³ku Salatina zdoby³em ostatni oznakowany turystycznym szlakiem s³owacki dwutysiêcznik na którym mnie jeszcze nie by³o.
Uczci³em ten wyczyn 5-minutowym postojem i ³ykiem mineralnej.
Dalszy marsz na Brestow±, ostatni tatrzañski wierzcho³ek, rzut oka wstecz (bardzo ciekawe chmury) i dalszy marsz na Siwy Wierch.
Nic na mapie nie wskazywa³o, ¿e mo¿e mnie spotkaæ co¶ ciekawego, a tu bardzo mi³a niespodzianka, zej¶cie z Siwego Wierchu w stronê Bia³ej Ska³ki jest cudowne, fantastyczne, niesamowite !!!!, to ju¿ zdecydowanie nie s± tatry, to jest tak jakby kto¶ najpiêkniejsze skalne widoki z Jury Krakowsko-Czêstochowskiej , zebra³ w jednym miejscu i uatrakcyjni³ o mo¿liwo¶æ kilkusetmetrowego lotu w wypadku fa³szywego kroku.
Po kilkugodzinnym marszu zapomnia³em w jednej chwili o zmêczeniu i skupi³em siê na podziwianiu zêbatych blanków skalnej fortecy, oraz skamienia³ych stworów (nied¼wiedzi, rycerzy, sraj±cych krasnoludów i innych niezidentyfikowanych)..
Szlak nie jest ³atwy, miejscami ³añcuchy, czêsto trzeba i¶æ na czworakach, ale naprawdê warto. Do Hut doszed³em oko³o 19:00, znalaz³em bardzo fajny pensjonat („Rohacan”) nocleg 270 koron piwo 30 koron, niestety tylko butelkowe, bo beczkowe wypili poprzedni go¶cie, za to gospodyni w ramach rekompensaty poczêstowa³a mnie borowiczk± w³asnej roboty.
26-06
Przez ca³± noc la³o i grzmia³o, nad ranem nieco przycich³o, wybra³em siê wiêc na spokojn± wycieczkê dolinami gór Choczañskich. Najpierw Kvaczañska, takie ichniejsze Homole tylko ¿e d³u¿sze i dziksze. Dolina ¶liczna niestety szlak poprowadzony niezbyt ciekawie, tylko kilka miejsc atrakcyjnych widokowo.
Po drodze stare zabytkowe m³yny i mo¿na wyskoczyæ do krótkiej ale prze¶licznej doliny potoku Borovcanka która wygl±da jak kawa³ek S³owackiego Raju.
Nastêpnie z miejscowo¶ci Kvacany do Prosieka poln± drog± ³±kami, skrajem lasu, szlak na mapie VKU Harmanec 3 wydanie jest zaznaczony jako ¶cie¿ka dydaktyczna (naucny chodnik) i faktycznie w Kvacanach ma takie oznaczenie (bia³y kwadrat z zielon± uko¶na kresk±) natomiast w terenie i w Prosieku jest to ju¿ klasyczny szlak ¿ó³ty.
Dolina Prosiecka jest prze¶liczna, podejrzewam ¿e u nas by³± by nazywana w±wozem, szczególnie piêkna jest w górnym odcinku i przy wodospadzie, przej¶cie nie jest trudne, trochê ³añcuchów i drabin. Z doliny wychodzi siê na cudowne ³±ki na Svoradzie, takie ¿e tylko po³o¿yæ siê i s³uchaæ ¶piewu ptaków, co te¿ z rozkosz± uczyni³em.
Potem ju¿ spokojny marsz do pensjonatu w Hutach.
Po drodze ma³y szok, sklep spo¿ywczy w Velkim Borowym otwarty we wtorki w godzinach 6:30 do 8:00 (naprawdê to nie pomy³ka) w zwi±zku z czym kolacja i ¶niadanie na drugi dzieñ sk³ada³y siê ju¿ tylko z piwa.
27-06
Po¿egnanie ze S³owacj±.
Uprzejmy pan gospodarz podrzuci³ mnie do Zuberca oszczêdzaj±c mi godzinê marszu po asfalcie, nastêpnie zielonym szlakiem do Oravic, na d³ugim odcinku biegnie on asfaltow± szos± lecz ruchu nie ma i idzie siê spokojnie. Nad g³ow± lata³y jastrzêbie , w krzakach ¶piewa³y ptaszki, a w lesie melodyjnie rzêzi³y pi³y drwali.
Po¼niej drog± przez Vitanow± i Hladowkê do przej¶cia granicznego w Suchej Horze.
Mia³em co prawda ³apaæ po drodze jaki¶ autobus ale tak siê jako¶ z³o¿y³o, ¿e pokona³em ca³± trasê na w³asnych nogach, degustuj±c w przydro¿nych sklepikach ró¿norakie produkty s³owackich browarów i podziwiaj±c Orawê, z jednej strony Babia Góra i Pilsko, a z drugiej Tatry. Pomimo chmur dziêki silnemu wiatrowi widoczno¶æ by³a ca³kiem niez³a i równie¿ ten ostatni dzieñ sprawi³ mi du¿o rado¶ci;. |